|
|
 5 września 2011  Ania
Subtelna, podwodna cisza. Łagodzi i koi. Jej dźwięki powodują, że słyszę lepiej i więcej. Słucham bicia mego serca.
Wybija mnie z tej ciszy myśl i ulga, że nie ma tam podwodnego supermarketu, który tonie w szumie wózków, brzdęku kas, megafonów i ogólnej kakofonii. Nie dopalam się subwooferem, który trzęsie ziemię.
Podwodne dźwięki to tak, jakbym była sama w domu. Cichym, wyłączonym ze sztucznych brzmień. Obnaża mnie, mogę usłyszeć własne myśli, poczuć miły dreszcz. Hmm… te piękne, wyrafinowane tony.
Woda i jej wysublimowana forma dźwięczności, sprawia, że wychodzę z niej nowa, wyprostowana, oczyszczona z codziennego kurzu.
Ta dźwięczność przechodzi we wdzięczność … he, he, fajne słówka. To terapia wododżwiękowa. Ale mi wyszedł hit, a może kit ?

 7 września 2010  Ania
Cześć wszystkim nurkom. Witam się dzisiaj wyjątkowo serdecznie, ponieważ długo mnie w Coco ostatnio nie było.
Dziwnie się dzisiaj czuję, ale jest mi tu fajnie i dobrze. W końcu jest tu bardzo nurkowo, no i dodatkowo raczycie mnie cudnymi, osobistymi odwiedzinami A to jest bardzo miłe.
I tak sobie myślę, że zrobiło się troszkę jesiennie i sezon nurkowy w Polsce powoli się kończy. Nurkujmy zatem, ile jeszcze się da. Ale tak, czy siak zapraszam na uroczyste zakończenie sezonu w Lubikowie.
Impreza odbędzie się 06-07.11.2010, z nurkowaniami oczywiście. Wieczorem zrobimy piękne ognisko z kiełbaskami, pieczonymi ziemniakami i jabłkami mmmm pysznie będzie.
Przy okazji pooglądamy na dużym ekranie najnowsze fotki, i dojdą też fotki z safari. Może jakiś rekin w obiektyw się złapie?
Powspominamy sobie cały sezon nurkowy, pośmiejemy się, może coś na przyszły sezon już zaplanujemy. A ja z kolei osobiście chciałabym wiedzieć, co byście chcieli robić zimą, jakie wyjścia klubowe, atrakcje. Czekam niecierpliwie na pomysły
Do zobaczenia wcześniej lub w Lubikowie. Zapisy na spanie w Coco Dive.
  
 9 sierpnia 2010  Marcin
Nurkowanie w jeziorze.
Baza nurkowa Coco Dive w Lubikowie w ten weekend działała pełną parą. Pochmurna prognoza pogody spłoszyła wszystkich plażowiczów. Ponieważ chmurki czy deszczyk nie wpływają na nurkowanie od rana panował przyjemny gwar nurkowy. Zaraz po przyjeździe umówiliśmy się z Piotrkiem na wspólne nurkowanie. Plan był obiecujący. Ja byłem zachwycony tym, że wreszcie mogę zaplanować nurkowanie w Polsce z aparatem podwodnym. Safari nurkowe to ostatnie nurkowanie Piotrka, więc bardzo chętnie szykował się na nasze nurkowanie po przerwie. Dodatkowo mając świetnego partnera i pełen spokój pod wodą nurkowanie w naszym jeziorze zapowiadało się świetnie. Zaraz po zakończeniu takich niezbędnych spraw jak ładowanie butli powietrzem najbardziej spragnionym nurkom i wypożyczanie sprzętu nurkowego, wywiesiłem na bramie napis: baza nurkowa otwarta, jestem nad jeziorem, przerwa 2 godz:-)
 Szczupak
Szybko przygotowaliśmy plan nurkowania i uzgodniliśmy trasę. Wiemy, że nasz lokalny drewniany wrak stał się domem dla wielu zwierzaków, więc zaplanowaliśmy zwiedzanie wraku. Kaper jest cały obrośnięty koloniami małży i rezydujących na nim okoni. Ponieważ przed nami nurkowało już dużo nurków zastanawialiśmy się tylko jak będzie z dobrą przejrzystością wody do fotografii podwodnej. Zależało mi na zdjęciach atrakcji z naszego miejsca do nurkowania: szczupaki, gąbki słodkowodne, raki i kolorowe wodopójki. Chcieliśmy poszukać mniejszych szczupaków na lewo od pomostu na 5m, następnie skierować się w kierunku dużych głazów narzutowych, później nurkowanie na wraku i dalej kierunek szuwary i gąbki słodkowodne. Po drodze liczyliśmy na spotkanie z dużymi szczupakami, ławice młodych rybek w szuwarach. Na koniec chcieliśmy poszukać raków pod pomostem nurkowym.
 Małża - Racicznica zmienna
Zaraz po zanurzeniu po 2 minutach nurkowania zatrzymaliśmy się. Zacząłem robić zdjęcia podwodne. Jedyny kłopot, że pierwszy szczupak był troszeczkę za duży dla obiektywu makro, który zabrałem. Pierwsze udane zdjęcia podwodne, jedno jest ilustracją tego artykułu i nurkujemy dalej. Mijamy tor ze znakami drogowymi oraz po lewej ręce figury do zabawy z pływalnością. Jakiś czas spędziliśmy obserwując życie podwodne na wraku metalowej łodzi. Następnie skierowaliśmy się nad twarde dno na którym żyją omułki. Oglądamy głazy narzutowe, część z nich jest porośnięte ładną roślinnością podwodną. Mijamy zalaną podwodną drogę i docieramy nad wrak. Tutaj jest wspaniała okazja na zdjęcia podwodne małży filtrujących wodę. Racicznica zmienna żyje tysiącami na tym wraku. To dobry znak ponieważ rozwija się ona tylko w czystej wodzie. Na burcie wraku jeden z okoni bawi się ze mną w kotka i myszkę. Ustawia się w idealnym miejscu do ślicznego zdjęcia i za każdym razem, gdy jestem gotowy do zrobienia fotografii obraca się do obiektywu ogonem. Po kilku takich zdjęciach, przekonuję się, że wodzi mnie za nos i odpływam. Koniecznie chciałem jeszcze zrobić bardzo trudne ujęcie maleńkiej wodopójki i gąbki słodkowodne.
 Wodopójka - 2mm
Płyniemy w kierunku, gdzie wiem że żyją gąbki słodkowodne. Po drodze widzę 2mm czerwoną wodopójkę. Po pierwszych paru minutach robienia zdjęć w kompletnym bezruchu Piotrek widząc mikro rozmiary tego zwierzaka zaczął szukać wszelkich możliwych rozrywek. Ja w tym czasie kombinuję jak sprawić żeby nie oddychać i żeby wodopójka przestała pływać, żeby uzyskać ostre zdjęcie tego zwierzaka. Ostatecznie wyłączam funkcję automatycznej ostrości i reguluję ostrość za pomocą oddechu. Licząc na chwilowe zatrzymanie w miejscu wodopójki. Jest gotowe, pod wodą nie do końca widzę, czy jest ostre.
 Gąbka słodkowodna
Następnie dopływamy do gąbek słodkowodnych. Są pod ochroną, ale zdjęcia można robić do woli:-). Spacerkiem dopływamy do pomostu mijając po drodze kolejne szczupaki i ławice młodych rybek. Pod pomostem szukam raków. Nie widzę. Na szczęście Piotr odnalazł piękny okaz. Jest i czeka w idealnej pozycji. Będą super zdjęcia podwodne. Nic bardziej mylnego lampa z jakieś przyczyny nie odpala. Po rozwiązaniu tego kłopotu rak już wycofał się rakiem a ja uznaję, że jest w zmowie z okoniem tym na wraku. Nurkowanie w jeziorze w ten weekend kończymy bardzo zadowoleni. Zostało jeszcze sporo do zobaczenia:-)
 6 maja 2010  Ania
Oj działo się działo )
Najfajniej było, jak Łukasz i Ania sprawdzali swoje zaufanie. No i mokro było. Nie wiem , jak dalej interpretowali swój test, ale ubrania i buty suszyli przy kominku. Oczywiście, co widać na zdjęciu cieszyli się jak dzieci.
A no właśnie dzieci również były. Jak to w życiu bywa dziewczyny dużo gadały, a chłopcy o dziwo słuchali Generalnie dzieciątka miały wszystko co potrzeba : woda, piasek, kajaki, zabawki swoje towarzystwo i fajowych rodziców . 
Bardzo mnie ucieszyły wizyty niespodzianki coco nurków, których dawno nie widziałam. Ewka, Bartek, Tomek , moja kochana przyjaciółka Aga z Morświnem z dziewczynami (piękna Helena ma 3 miesiące i wielu innych diverów.
Przy ognisku swoimi kawałami zabawiał nas oczywiście Krzysiu.A skoro ognisko to kiełbaski, a skoro kiełbaski to nasz cocowy piesek Pantuś, który bez pytania się częstował (Doris kiepsko go karmi). Biedak pod koniec wyjazdu miał starte łapki od biegania za……kijkami, piłkami…
Na pochwałę zasługuje Alina, która upiekła przepyszny sernik mmmmmpycha. Na zdjęciu poniżej Alina i ten drugi
A co do nurkowań, no to ja osobiście nie nurkowałam (przeziębiona byłam), ale mam wrażenie, że większość nurkujących to były dziewczyny he,he,he. Chłopcy troszkę opieszali byli.
Chciałam wam wszystkim podziękować za wspólny wyjazd do zobaczenia z niektórymi w Safadze 21.V:-)

  
|
|
Komentarze