Plany klubu

Galeria

if Baza nurkowa OLYMPUS DIGITAL CAMERA if

Polecamy

    Dźwięk

    safari nurkowe 2009 p9300148 240x180 DźwiękSubtelna, podwodna cisza. Łagodzi i koi. Jej dźwięki powodują, że słyszę lepiej i więcej. Słucham bicia mego serca.

    Wybija mnie z tej ciszy myśl i ulga, że nie ma tam podwodnego supermarketu, który tonie w szumie wózków, brzdęku kas, megafonów i ogólnej kakofonii. Nie dopalam się subwooferem, który trzęsie ziemię.

    Podwodne dźwięki to tak, jakbym była sama w domu. Cichym, wyłączonym ze sztucznych brzmień. Obnaża mnie, mogę usłyszeć własne myśli, poczuć miły dreszcz. Hmm… te piękne, wyrafinowane tony.

    Woda i jej wysublimowana forma dźwięczności, sprawia, że wychodzę z niej nowa, wyprostowana, oczyszczona z codziennego kurzu.

    Ta dźwięczność przechodzi we wdzięczność … he, he, fajne słówka. To terapia wododżwiękowa. Ale mi wyszedł hit, a może kit ?

    żółw wypływa na powierzchnię

    Powidoki

    Małża

    Małża - Racicznica zmienna

    Światło odbija się w wodzie. Masz powidoki, które słońce pozostawiło Ci w oczach. Jest dobrze, czujesz przemożną, decydującą energię. Wieje, szumi, pluska. Przyroda stanowi jedność, Ty w niej, ona w Tobie. Mokry ekosystem…, nurkujesz, żyjesz w wodzie. Składasz się mocno z wody, byłeś w niej i jesteś teraz.

    Karmisz się pięknem obrazu, popijasz spokojem. Jesteś gościem u szczupaka, leszcza, okonia i raka. Gospodarze bez pardonu gapią się na ciebie. I to spotykasz tylko tam, na dnie jeziora. Jest prawdziwie, nie ma oszukaństwa. JESTEŚ TAM bez pytań, bez odpowiedzi.

    …Ciężko było przestać wierzyć, że kwiat może być piękny bez celu, ciężko przyjąć, że można tańczyć w ciemnościach…

    Lubię czuć się magicznie, bez jakichkolwiek uzasadnień dlaczego…

    Zapraszam do bazy nurkowej w Lubikowie w każdy letni weekend.

    Gąbka słodkowodna

    Gąbka słodkowodna

    Ps. za Cortazarem,

    …wierzę w zasadę, że namysł musi poprzedzić działanie…

    He, he… ciekawe, co zrobisz..

    Each of us is COCO

    rysunek coco 31 320x224 Each of us is COCO

    Kurs PADI Advanced OWD, czyli nurkowanie z przygodą

    Weekend 18-19.09. 2010, Baza Coco nad Jeziorem Lubikowskim

    Mniej więcej tydzień przed początkiem astronomicznej jesieni wybraliśmy się nad Jezioro Lubikowskie z ambitnym planem zrealizowania programu „Adventures in Diving” i zdobycia certyfikatu AOWD. W sobotni poranek oddaliśmy się zatem w ręce naszego aowudowskiego instruktora (oprócz mnie byli: Kuba, Mateusz, Kamil i Adrian). Prawdę mówiąc, ja – jako całkiem początkujący nurek – trochę obawiałam się tych podwodnych przygód, które zaplanował dla nas Marcin (jak wyznał, pod kątem tego, „żeby było wesoło i interesująco”).  Moje nastawienie pozytywnie się zmieniło, kiedy zapewnił nas, że program z pewnością wpłynie na zwiększenie doświadczenia i nabycie nurkowej pewności siebie – nic więcej nie trzeba było, aby mnie zachęcić!

    Tym bardziej, że pogoda też dopisała – choć chłodno, było wyjątkowo słonecznie i przyjemnie. Od razu chętniej

    Gąbka słodkowodna

    Gąbka słodkowodna

    wchodziło się do wody! Widoczność nie zawiodła, ryb również pojawiło się całkiem sporo…  Miałam wrażenie, że z zainteresowaniem (i nawet trochę politowaniem) obserwowały nasze zmagania z „doskonałą pływalnością”, zwłaszcza próby przepływania przez najtrudniejszą figurę – trójkąt… No, ale jak piszą w podręczniku PADI, „człowiek niestety nie jest rybą”…  Natomiast podczas nurkowania „podwodna nawigacja” bardzo nas wszystkich zaskoczyło, że „to faktycznie działa!” i pod wodą warto w 100% zaufać kompasowi (nawigowanie po kwadracie sprawdzało się idealnie!).

    Trochę odpoczynku po dwóch nurkowaniach – ale emocje wcale nie opadały. Wraz z nastaniem wieczoru zaczęła ogarniać nas trudna do opanowania ekscytacja – już po zmierzchu przebraliśmy się w cały sprzęt i w ciemnościach zeszliśmy do jeziora na noce nurkowanie. Było wyjątkowo, hmmmm…. romantycznie – księżyc i gwiazdy świeciły jasno, a woda wydawała się wyjątkowo ciepła. Nic dziwnego, że zanurzaliśmy się z ciekawością, czekając na całkiem nowe i niezwykłe doznanie…. I chyba nikt z nas się nie rozczarował. Zgodnie obietnicami Marcina, napotkaliśmy wiele nocnych stworzeń – polującego szczupaka, sporo zaspanych okoni, no i całe mnóstwo raków! W świetle latarek podwodny świat faktycznie wyglądał zupełnie inaczej – wyłączyliśmy je nawet na chwilę, aby rozejrzeć się pod wodą w szarawej poświacie księżyca znad powierzchni. To chyba spodobało się najbardziej – fantastyczne uczucie sprawdzić na własnej skórze, że nocą na dnie wcale nie jest czarno, ciemno i zimno, tylko… pięknie inaczej.

    Nie starczyło nam sił na dodatkowe atrakcje wieczoru (normę wyrobili myśliwi z koła łowieckiego „Żuraw”, którzy akurat imprezowali w restauracji ośrodka „Amalia”). Natomiast następnego dnia, już od wczesnych godzin rannych, cała ekipa kursantów – zwarta i gotowa – czekała aż Marcin się obudzi i będziemy znów mogli zejść pod wodę. Na zewnątrz zrobiło się nieco chłodniej i pochmurnie, więc zakładanie mokrych po nocnym nurkowaniu pianek okazało się niezłym wyczynem… (Maciej – dzięki, polewanie pianki ciepłą wodą w takich warunkach naprawdę działa!). Na niedzielę mieliśmy zaplanowane „nurkowanie głębokie” oraz „poszukiwanie i wydobywanie”.

    Przy nurkowaniu głębokim miałam okazje w końcu doświadczyć czegoś, co ocierało się o sport ekstremalny. I wcale nie chodzi mi o planowaną głębokość 20 metrów. Temperatura okazała się wręcz zabójcza. Choć było ok. 8 stopni, ja równie dobrze mogłabym już nurkować pod lodem… albo w wodach polarnych. Dlatego po tym doświadczeniu z utęsknieniem czekam na jakieś fajne nurki w Egipcie.

    A co do wydobywania i poszukiwania… Udało nam się i wydobyć znad podwodnej platformy ciężką butlę – „jednym paluszkiem”, a także…. między pomostem i szuwarami znaleźć na dnie k o s m i t ę! Co prawda, naszym zagubionym kosmitą zdążył zainteresować się już jakiś obcy nurek, ale nie pozwoliliśmy go wyłowić – miał zostać dla następnej ekipy poszukiwaczy….

    To było rewelacyjne doświadczenie. Bardzo dziękujemy za udane nurkowania, z których każde faktycznie okazywało się wspaniałą przygodą. Teraz już na pewno… each of us is COCO!:)

    Beata ‘Dro’ Dranikowska

    Cocowe pożegnanie sezonu 06-07.XI.2010

    Nurkowanie w polskim jeziorzeCześć wszystkim nurkom. Witam się dzisiaj wyjątkowo serdecznie, ponieważ długo mnie w Coco ostatnio nie było.

    Dziwnie się dzisiaj czuję, ale jest mi tu fajnie i dobrze. W końcu jest tu bardzo nurkowo, no i dodatkowo raczycie mnie cudnymi, osobistymi odwiedzinami :-) A to jest bardzo miłe.

    I tak sobie myślę, że zrobiło się troszkę jesiennie i sezon nurkowy w Polsce powoli się kończy. Nurkujmy zatem,  ile jeszcze się da. Ale tak, czy siak zapraszam na uroczyste zakończenie sezonu w Lubikowie.

    Impreza odbędzie się 06-07.11.2010, z nurkowaniami oczywiście. Wieczorem zrobimy piękne ognisko z kiełbaskami, pieczonymi ziemniakami i jabłkami ;) mmmm pysznie będzie.

    Przy okazji pooglądamy na dużym ekranie najnowsze fotki, i dojdą też fotki z safari. Może jakiś rekin w obiektyw się złapie?

    Powspominamy sobie cały sezon nurkowy, pośmiejemy się, może coś na przyszły sezon już zaplanujemy. A ja z kolei osobiście chciałabym wiedzieć, co byście chcieli robić zimą, jakie wyjścia klubowe, atrakcje. Czekam niecierpliwie na pomysły ;)

    Do zobaczenia wcześniej lub w Lubikowie. Zapisy na spanie w Coco Dive.

    logo COCO dive black transparentne 100 Cocowe pożegnanie sezonu 06 07.XI.2010DSC4401 150x99 Cocowe pożegnanie sezonu 06 07.XI.2010safari nurkowe 2009 p9290338 150x112 Cocowe pożegnanie sezonu 06 07.XI.2010

    Nurkowanie w jeziorze

    Nurkowanie w polskim jeziorzeNurkowanie w jeziorze.

    Baza nurkowa Coco Dive w Lubikowie w ten weekend działała pełną parą. Pochmurna prognoza pogody spłoszyła wszystkich plażowiczów. Ponieważ chmurki czy deszczyk nie wpływają na nurkowanie od rana panował przyjemny gwar nurkowy. Zaraz po przyjeździe umówiliśmy się z Piotrkiem na wspólne nurkowanie. Plan był obiecujący. Ja byłem zachwycony tym, że wreszcie mogę zaplanować nurkowanie w Polsce z aparatem podwodnym. Safari nurkowe to ostatnie nurkowanie Piotrka, więc bardzo chętnie szykował się na nasze nurkowanie po przerwie.  Dodatkowo mając świetnego partnera i pełen spokój pod wodą nurkowanie w naszym jeziorze zapowiadało się świetnie. Zaraz po zakończeniu takich niezbędnych spraw jak ładowanie butli powietrzem najbardziej spragnionym nurkom i wypożyczanie sprzętu nurkowego, wywiesiłem na bramie napis: baza nurkowa otwarta, jestem nad jeziorem, przerwa 2 godz:-)

    Szczupak

    Szczupak

    Szybko przygotowaliśmy plan nurkowania i uzgodniliśmy trasę. Wiemy, że nasz lokalny drewniany wrak stał się domem dla wielu zwierzaków, więc zaplanowaliśmy zwiedzanie wraku. Kaper jest cały obrośnięty koloniami małży i rezydujących na nim okoni. Ponieważ przed nami nurkowało już dużo nurków zastanawialiśmy się tylko jak będzie z dobrą  przejrzystością wody do fotografii podwodnej. Zależało mi na zdjęciach atrakcji z naszego miejsca do nurkowania: szczupaki, gąbki słodkowodne, raki i kolorowe wodopójki. Chcieliśmy poszukać mniejszych szczupaków na lewo od pomostu na 5m, następnie skierować się w kierunku dużych głazów narzutowych, później nurkowanie na wraku i dalej kierunek szuwary i gąbki słodkowodne. Po drodze liczyliśmy na spotkanie z dużymi szczupakami, ławice młodych rybek w szuwarach. Na koniec chcieliśmy poszukać raków pod pomostem nurkowym.

    Małża

    Małża - Racicznica zmienna

    Zaraz po zanurzeniu po 2 minutach nurkowania zatrzymaliśmy się. Zacząłem robić zdjęcia podwodne. Jedyny kłopot, że pierwszy szczupak był troszeczkę za duży dla obiektywu makro, który zabrałem. Pierwsze udane zdjęcia podwodne, jedno jest ilustracją tego artykułu i nurkujemy dalej. Mijamy tor ze znakami drogowymi oraz po lewej ręce figury do zabawy z pływalnością. Jakiś czas spędziliśmy obserwując życie podwodne na wraku metalowej łodzi. Następnie skierowaliśmy się nad twarde dno na którym żyją omułki. Oglądamy głazy narzutowe, część z nich jest porośnięte ładną roślinnością podwodną. Mijamy zalaną podwodną drogę i docieramy nad wrak. Tutaj jest wspaniała okazja na zdjęcia podwodne małży filtrujących wodę. Racicznica zmienna żyje tysiącami na tym wraku. To dobry znak ponieważ rozwija się ona tylko w czystej wodzie. Na burcie wraku jeden z okoni bawi się ze mną w kotka i myszkę. Ustawia się w idealnym miejscu do ślicznego zdjęcia i za każdym razem, gdy jestem gotowy do zrobienia fotografii obraca się do obiektywu ogonem. Po kilku takich zdjęciach, przekonuję się, że wodzi mnie za nos i odpływam. Koniecznie chciałem jeszcze zrobić bardzo trudne ujęcie maleńkiej wodopójki i gąbki słodkowodne.

    Wodopójka

    Wodopójka - 2mm

    Płyniemy w kierunku, gdzie wiem że żyją gąbki słodkowodne. Po drodze widzę 2mm czerwoną wodopójkę. Po pierwszych paru minutach robienia zdjęć w kompletnym bezruchu Piotrek widząc mikro rozmiary tego zwierzaka zaczął szukać wszelkich możliwych rozrywek. Ja w tym czasie kombinuję jak sprawić żeby nie oddychać i żeby wodopójka przestała pływać, żeby uzyskać ostre zdjęcie tego zwierzaka. Ostatecznie wyłączam funkcję automatycznej ostrości i reguluję ostrość za pomocą oddechu. Licząc na chwilowe zatrzymanie w miejscu wodopójki. Jest gotowe, pod wodą nie do końca widzę, czy jest ostre.

    Gąbka słodkowodna

    Gąbka słodkowodna

    Następnie dopływamy do gąbek słodkowodnych. Są pod ochroną, ale zdjęcia można robić do woli:-). Spacerkiem dopływamy do pomostu mijając po drodze kolejne szczupaki i ławice młodych rybek. Pod pomostem szukam raków. Nie widzę. Na szczęście Piotr odnalazł piękny okaz. Jest i czeka w idealnej pozycji. Będą super zdjęcia podwodne. Nic bardziej mylnego lampa z jakieś przyczyny nie odpala. Po rozwiązaniu tego kłopotu rak już wycofał się rakiem a ja uznaję, że jest w zmowie z okoniem tym na wraku. Nurkowanie w jeziorze w ten weekend kończymy bardzo zadowoleni. Zostało jeszcze sporo do zobaczenia:-)

    Po weekendzie majowym

    Było mokro Oj działo się działo ;-) )

    Najfajniej było, jak Łukasz i Ania sprawdzali swoje zaufanie. No i mokro było. Nie wiem , jak dalej interpretowali swój test, ale ubrania i buty suszyli przy kominku. Oczywiście, co widać na zdjęciu cieszyli się jak dzieci.

    A no właśnie dzieci również były. Jak to w życiu bywa dziewczyny dużo gadały, a chłopcy o dziwo słuchali :-) Generalnie dzieciątka miały wszystko co potrzeba : woda, piasek, kajaki, zabawki swoje towarzystwo i fajowych rodziców . CocoDzieciaki

    Bardzo mnie ucieszyły wizyty niespodzianki coco nurków, których dawno  nie widziałam. Ewka, Bartek, Tomek ;-) , moja kochana przyjaciółka Aga z Morświnem z dziewczynami (piękna Helena ma 3 miesiące :-) i wielu innych diverów.

    Przy ognisku swoimi kawałami zabawiał nas oczywiście Krzysiu.A skoro ognisko to kiełbaski, a skoro kiełbaski to nasz cocowy piesek Pantuś, który bez pytania się częstował (Doris kiepsko go karmi). Biedak pod koniec wyjazdu miał starte łapki od biegania za……kijkami, piłkami…

    Na pochwałę zasługuje Alina, która upiekła przepyszny sernik mmmmmpycha. Na zdjęciu poniżej Alina i ten drugi :)

    Alina i ten drugi;-) A co do nurkowań, no to ja osobiście nie nurkowałam (przeziębiona byłam), ale mam wrażenie, że większość nurkujących to były dziewczyny he,he,he. Chłopcy troszkę opieszali byli.

    Chciałam wam wszystkim podziękować za wspólny wyjazd do zobaczenia z niektórymi w Safadze 21.V:-)

    Rowery wodne

    Ania i Agnieszka MartaKaziu - nurkowanieTomek - baza nurkowa